W wakacje Cegła rzucił temat żeby zrobić Zlot na Czarnej Górze żeby podsumować sezon. Nikt się nie spodziewał że ten zlot będzie ku ich pamięci Cegły i Janka. Schronisko pod Śnieżnikiem to był nasz cel na jutro. Nocne rozmowy o sprzęcie do późnych godzin. Ranek przywitał nas ładnym opadem śniegu Wszyscy uśmiechnięci i radośni że mogą razem pokręcić się po górach. Chwila odpoczynku troszkę pogoda nie rozpieszcza ale jest OK. Pod górę ciężko ale w dół jest fan. Zimowe klimaty. Nareszcie schronisko trochę mgły a tu jeszcze trzeba wracać. Większość ziomków uderzyła na szczyt Śnieżnika Rowerki jeszcze nie wiedzą że dostana w koła bo powrót został zarządzony 4 OS z ostatniej edycji ET w zimie to nie to samo co w lato. Można się było nieźle poślizgać. Wszyscy cali i zdrowi wrócili na kwatery, a wieczorkiem odbył się pokaz slajd i wspomnień o Cegle i Janku. Oni będą w naszych pamięciach, bo nie zapomina sie takich ludzi. Niestety ja musiałem wracać do Cieszyna
Plan na dziś prosty zrobić rozpoznanie szlaków w okolicy Łysej Hory 1324m.n.p.m na Czechach. Gdzieś w chmurach jest szczyt z charakterystyczna wieżą. Wjazd na górę jest dogodny bo asfaltowa droga prowadzi z samego dołu na szczyt. Nitka asfaltu pokonuje różnice wysokości 744m na długości 8,9km. Trzeba dość dobrze rozłożyć siły żeby nie odcięło prądu gdzieś po drodze a zrobienie tego odcinka poniżej godziny to dobry wynik. Czasami były przebłyski dobrej pogody. Ale z widoków nici!!! więc uciekam do schroniska na pyszny prażony syr + hranolki i dobre pifko. W środku jest super ciepło wiec można było się wysuszyć. Po sporym odpoczynku trzeba było się zbierać . Pogoda była nawet znośna bo w ogóle nie wiało. W dół skierowałem się żółtym szlakiem do Krasnej. Na samym początku dość wymagająca długa ścianka a potem to już tylko szybko i płynnie Rzut oka wstecz gdzieś tam czai się szczyt. A w dół takie klimaty Szlak w dół bardzo przyjemny i szybki dobrze że nie było turystów dużo Udało mi się zmieścić poniżej godzinki Czas 59.09 będzie co pobijać oczywiście to czas wjazdu od kreski na dole do szczytu :)
Sezon powolutku dobiega ku końcowi, więc postanowiłem zrobić trasę na którą miale chęć. Z powodu czysto leniwego zamiast asfaltem na Równice musiałem skorzystać z samochodu. I tak po niecałej godzinie byłem na szczycie gdzie tłumy ludzi atakowały wszystkie możliwe stoiska. szybko się pozbierałem i ruszyłem niebieskim szlakiem w kierunku Orłowej bardzo łatwo szlak. Troszkę przysypany liśćmi więc można się było przejechać i tak tez się stało bo położyłem się na boczku. Bukowy las po zrzuceniu szaty gdzieś na szlaku do Orłowej. Szczyty Tatr w zachodzącym słońcu wyglądały bardzo bajecznie. Na szlaku dawały się we znaki spore ilości błotka które spowolniało tempo oraz wiatr. Jeszcze tylko jedna górka i już będę na szczycie. Zielony szlak zachęcał do szybszej jazdy :) Nie zatrzymywałem się da dłużnej bo strasznie wiało a w temperatura spadła pomimo słońca do 6 stopni Szybciutko na wieżę zrobić fotki i od razu na dół bo strasznie wiało a słońce powoli już zaczynało zachodzić. W dół pomknąłem czarnym do Kamesznicy. Na początku szeroka z wózkową droga ale potem szlak zrobił się bardzo przyjemny i to był lepszy odcinek na trasie. Z Kamesznicy pozostał mi tylko asfalt do Lalik spore przewyższenie, ja wybrałem drogę przez Szare końcowy odcinek to istny pion po płytach. Trzeba było dać rade. Wycieczkę kończyłem po zmroku, tak to jest jak się późno wyrusza.